kto ma trudniej?

Ostatnio wpadł mi w ręce stary numer Runner’s World (nr 1-2, 2014) i przeczytałem w nim dwa ciekawe artykuły “Podium ucieka” Jacka Fedorowicza oraz “Rusz tysz, a sukces tuż-tuż” Emilii Iwanickiej.

W pierwszy z nich pan Jacek Fedorowicz dokonał ciekawego podziału amatorów biegaczy na:
1.biegających rekreacyjnie, bez patrzenia na zegarek,
2.ścigających się z zegarkiem,
3.ścigających się z innymi ścigantami.
Po przeczytaniu całości felietonu oraz drugiego z wymienionych doszedłem do wniosku, że ten podział jest nie pełny. Zdecydowanie należałoby go uzupełnić o jedną pozycję, szczególnie widoczna w naszym kraju. Nie dotyczy ona tylko biegania to taka nasza narodowa przypadłość czyli: ścigający się z innymi jak być na topie, innymi słowy co nie dobiegam to do wyglądam.

I tak patrząc na ten nasz świat biegaczy amatorów zastanawiałem się, która z tych kategorii ma najtrudnie. I tak wnioskując z obu materiałów prasowych i własnych doświadczeń biegowych doszedłem do wniosku, że pierwsza z nich, biegający rekreacyjnie. Pewnie większość biegaczy na początku się z tym nie zgodzi ale jeśli spojrzycie na ten problem tak jak ja, być może zmienicie zdanie.

Otóż w przypadku pozostałych 3 kategorii cel jaki przyświeca biegającemu jest bardzo konkretny i łatwo zmierzalny: walka z czasem, pozycja na mecie czy też bycie modnym, na topie. A biegacz rekreacyjny, on nie ma konkretnego celu on musi w sobie sam odnajdować przyjemność z biegania, z wyjścia na zewnątrz kiedy jest zimno lub deszczowo i inni nawet psa nie wypuściliby na zewnątrz, gdy go bolą mięśnie lub gdy inni jeszcze śpią. A każdy to chyba przyzna jeśli nie mamy w takiej sytuacji jasnego celu to trudno jest wyjść pobiegać.

Posted in Trail i Ultra Running and tagged , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *